Gala Fame MMA 31 powróciła tam, gdzie narodził się fenomen polskich freak-fightów – do Koszalina. W tamtejszej hali sportowej, w minioną sobotę, emocje sięgnęły zenitu. Nie za sprawą pojedynczych zestawień, lecz morderczego turnieju, w którym ośmiu wojowników biło się o kluczyki do luksusowego BMW M5.
Drogę po prestiżową nagrodę otworzył Josef Bratan, który – po wyczerpującej dogrywce – wypunktował Bojana. Równie wysoką temperaturę utrzymało starcie gigantów: Kasjusza Życińskiego z Robertem Karasiem. Po dodatkowej rundzie i niejednogłośnym werdykcie sędziów, to „Don Kasjo” zameldował się w półfinale. Stawkę najlepszej czwórki uzupełnili Akop Szostak, eliminując Maksymiliana Wiewiórkę, oraz Alan Kwieciński, który odprawił Pawła Bombę.
Półfinały przyniosły nagłe zwroty akcji. Kontuzjowanego Życińskiego zastąpił „lucky loser”, Paweł Bomba, jednak Josef Bratan nie pozostawił mu złudzeń, dominując na dystansie i pewnie wchodząc do finału. W drugim półfinale prawdziwą wojnę na wyniszczenie stoczyli Kwieciński i Szostak. Po kolejnej tego wieczoru dogrywce, arbitrzy wskazali na „Alanika”.
Wielki finał był testem charakteru. Po zachowawczym początku, od drugiej rundy inicjatywę przejął Kwieciński. Bratan, wyraźnie zmęczony trudami turnieju, oddał pole rywalowi. „Alanik” przypieczętował swój triumf w trzeciej odsłonie, karcąc rywala potężnym lewym sierpowym. Ostatecznie, po jednogłośnej decyzji sędziów, Alan Kwieciński został mistrzem turnieju Fight Club i opuścił Koszalin luksusowym BMW M5.
Fot. Damian Biegański
Dodaj komentarz