Co laik w temacie filmów animowanych robi na FESTIWALU ANIMATOR? Zapisuje swoją „tabula rasa”! Zapisuje niezliczonym wachlarzem emocji, doświadczaniem czegoś, z czego wcześniej nie zdawał sobie sprawy.
Miałam okazję obejrzeć kilka bloków krótkometrażowych setów, których różnorodność wprowadziła mnie w świat animacji, dając całkiem duży wgląd w temat. Oczywiście, biorąc przy tym pod uwagę, moją, wcześniej nie zajętą tym zagadnieniem, głowę.
Pozwolę zatem sobie bardzo ogólnie o tym, co zachwyciło mnie, jako widza, w obejrzanych produkcjach. Otóż – pomysł! Także – kreatywność i talent twórców. To, jak ludzie potrafią w prosty sposób opowiedzieć o otaczającej rzeczywistości i jak różne formy przybiera przedstawianie tematów, które dotykają każdego. Bez względu na wiek, płeć, czy szerokość geograficzną w której się urodził.
Tym bardziej musi tu wybrzmieć, że hasłem tegorocznej edycji jest BE A HUMAN. Nie bez powodu zatem widzowie spacerują w gąszczu ludzkiej natury; relacjach, emocjach, szukaniu tożsamości, wszelakich ucieczek, związków międzyludzkich, żałoby, osobistych traumach i nie tylko. To ciężki i trudny temat, tym bardziej, gdy ma się w produkcjach krótkometrażowych kilka minut na opowiedzenie historii.
Czy wszystkim się to udało? Nie mnie oceniać, bo filmów jest tyle, ile… ludzkich potrzeb i emocji. Każdy mógł znaleźć „swój” temat, przejrzeć się we własnym lustrze. Oczywiście, że były filmy, które nie wpisały się w moją stylistykę, których zupełnie nie poczułam. Ale przy takiej liczbie projekcji nie jest to nic niezwykłego. Co jednak najważniejsze, owa różnorodność, którą zaprezentowano na ekranie, sprzyjała różnorodności widzów.
Podczas oglądania setów, moje ciało komunikowało mi: radość, wzruszenie, smutek, zaskoczenie, również niesmak i rozczarowanie. Bez wątpienia, wyszłam z kina bogatsza o całą masę życiowych mądrości i tematów do przemyślenia.
I choć o technikach animacji nic tu merytorycznego nie napiszę, to przyznać muszę, że formy przekazu były różnorodne. Od komputerowych animacji, po proste kreski czy rysunki, które pamięta moje pokolenie z dobranocek. Kolorowe i czarno-białe. Abstrakcyjne i zupełnie realistyczne. Krzykliwe, głośne i zupełnie milczące.
Podobało mi się, że, każdy seans rozpoczynała plansza informująca o tym, że FESTIWAL odbywa się w „bezpiecznej strefie”, w której każdy powinien czuć się komfortowo. Gdyby taka sytuacja nie miała miejsca, proszono o zgłoszenie tego wolontariuszom i organizatorom imprezy. Komunikaty takie szanuję, tym bardziej że żyjemy w czasach komfortowi niesprzyjających.
Czy jest coś, czego żałuję? Oczywiście! Braku czasu żałuję! Tej niemożności, wynikającej z zawodowych obowiązków, uczestniczenia w więcej i więcej seansów, bo wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia.



Fot. (4x) M. Zakrzewski – materiały prasowe organizatora 19. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Animowanych Animator.
————————————————–
Niektóre z prezentowanych teraz w Poznaniu filmów już za kilka miesięcy zapewne znajdą się wśród oscarowych nominacji. Międzynarodowy Festiwal Filmów Animowanych Animator od 2017 roku posiada bowiem status wydarzenia kwalifikującego do Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Pełny program festiwalu tutaj. Bilety na seanse filmowe i spotkania z twórcami tutaj. Bilety na VR Gallery tutaj.
——————————————————–
Więcej nie tylko o filmach, poezji, sztuce i sprawach codziennych pod adresem: https://www.instagram.com/nataliicodziennosc/?hl=pl
Dodaj komentarz