Od początku mundialu można odnieść wrażenie, że o ile Leo Messi w końcowej fazie kariery błyszczy, to jego koledzy z reprezentacji Argentyny nie prezentują optymalnego poziomu. Tym razem Egipt był blisko sprawienia sensacji. Świetnie kontrujący Faraonowie napędzili strachu mistrzom świata, ale gola na 2:3 stracili paradoksalnie z kontrataku.
W takich sytuacjach Hiszpanie i Latynosi zwykli mawiać o remontadach. Obrońcy tytułu mistrza świata przegrywali do 79. minuty 0:2, a jednak zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Egipt zaskakująco dobrze wszedł w ten mecz, od pierwszego gwizdka sędziego imponując intensywnością. W 15. minucie piłkę na piąty metr wrzucił Marwan Ateya, Yasser Ibrahim przechytrzył Lisandro Martineza i główkował na 1:0.
W 19. minucie Argentyna zaatakowała frontalnie. Haissem Hassan nie nadążył i sfaulował w polu karnym lewego obrońcę Nicholasa Tagliafico, który po swojej stronie boiska często dawał się we znaki rywalom. Leo Messi i tym razem nie trafił do siatki z rzutu karnego. To oznacza, że jest rekordzistą MŚ nie tylko pod względem zdobytych bramek, ale też liczby… zmarnowanych karnych na mundialach. Pokpił sprawę w meczu z Islandią w 2018 roku, z Polską w 2022 roku. W tym turnieju zaś nie tylko w potyczce z Egiptem, ale też przeciwko Austriakom. Mostafa Ahmed Shobeir to z kolei specjalista od bronienia karnych, bo drugi raz w tym turnieju skutecznie interweniował w takiej sytuacji. Argentyna w pierwszej połowie miała wprawdzie sytuacje, ale jednak była niemrawa. I przede wszystkim nieskuteczna. Messi trafił w słupek, a strzały Alexisa Mac Allistera i Juliána Alvareza nie zmusiły Shobeira do wyciągania piłki z bramki.
W 58. minucie Egipcjanie wyprowadzili zabójczy kontratak. Haissem Hassan podał do Mohameda Salaha, który obsłużył Mostafę Ziko. Hasan szczególnie mógł się podobać, ponieważ imponował techniką i dryblingami, które dawały realne korzyści drużynie. Po analizie VAR okazało się, że na początku akcji Marwan Ateya faulował Lisandro Martineza. Argentyńczycy odetchnęli z ulgą, ponieważ gol został anulowany. Tyle, że co się odwlecze, to nie uciecze… W 67. minucie znowu popis dał Hasan, który wypracował sytuację Ziko. Egipt objął dwubramkowe prowadzenie.
W 80. minucie Cristian Romero strzelił gola głową po dośrodkowaniu Messiego. Chwilę później Messi wypracował sytuację Lautaro Martinezowi, który jednak nie był skuteczny. Jednak już w 84. minucie egipski mur rozpadł się po golu Messiego. W 90. minucie Egipcjanie wyprowadzili kolejną kontrę, jednak Omar Marmoush się pogubił i skutecznie interweniował Gonzalo Montiel. W 93. minucie kontrowali za to Albicelestes, a ostatnie słowo należało do Enzo Fernandeza, który strzelił gola numer 3000 w historii mistrzostw świata.
Argentyna – Egipt 3:2 (0:1)
Gole: Romero (79′), Messi (84′), Fernandez (90+3′) – Ibrahim (15′), Ziko (67′)
Najgorszy mecz mundialu?
Najważniejszy piłkarz reprezentacji Szwajcarii Johan Manzambi nie mógł zagrać w meczu 1/8 finału mistrzostw świata z Kolumbią, ponieważ doznał kontuzji kolana. Była to duża strata dla Helwetów, bo ten gracz robił furorę we wcześniejszych spotkaniach. Ciekawe, ilu kibiców wytrwało do końca rywalizacji. Trudno rozpisywać się o tym spotkaniu, skoro nie działo się w nim właściwie nic. Ani przez moment nie miałem wrażenia, że gol dla jednej z drużyn wisi w powietrzu. Zapewne wiele osób liczyło, że ktoś jednak zdobędzie bramkę i unikniemy kolejnych dwóch kwadransów nudy w dogrywce. Tak się nie stało.
Po 120 minutach gry w Vancouver gole nie padły i o wyniku musiał zadecydować konkurs rzutów karnych. Gregor Kobel w czwartej serii obronił strzał Cucho Hernándeza. Decydującą jedenastkę wykonał Ruben Vargas, który uszczęśliwił Helwetów i zaliczył kolejny pozytywny występ.
Szwajcaria – Kolumbia 4:3 po karnych (0:0)
Rzuty karne:
Quintero (Kolumbia) – trafił
Xhaka (Szwajcaria) – trafił
Sánchez (Kolumbia) – nie trafił
Amdouni (Szwajcaria) – trafił
Campaz (Kolumbia) – trafił
Akanji (Szwajcaria) – nie trafił
Hernández (Kolumbia) – nie trafił
Itten (Szwajcaria) – trafił
Díaz (Kolumbia) – trafił
Vargas (Szwajcaria) – trafił
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv – TVP Sport
Dodaj komentarz