Nie każdy mecz fazy pucharowej mundialu zapisuje się w pamięci z powodu piłkarskiej jakości. Starcie Kanady z Republiką Południowej Afryki, rozpoczynające ten etap zmagań, było wręcz pokazem antyfutbolu. Kanadyjczycy, którzy paradoksalnie tym razem grali w USA, mimo że są współgospodarzami mistrzostw (kwestia turniejowej drabinki), wygrali 1:0 po golu Stephena Eustaquio w doliczonym czasie gry i po raz pierwszy w historii awansowali do 1/8 finału MŚ 2026.
Mecz w Inglewood od pierwszego gwizdka arbitra mógł wprawić kibiców w konfuzję. Obie drużyny wręcz szamotały się na boisku, mając problem z kreowaniem sytuacji bramkowych. Tempo było skandalicznie niskie jak na standardy imprezy najwyższej rangi, a liczba niedokładnych podań i prostych strat wołała o pomstę do nieba. Przez długie fragmenty spotkania wydawało się, że obie reprezentacje bardziej obawiają się popełnić błąd, niż spróbować zaryzykować.
W pierwszej połowie Derek Cornelius postraszył afrykańską drużynę, gdy w 21. minucie po rzucie wolnym główkował z bliska, ale na posterunku był dobrze dysponowany tego dnia bramkarz Ronwen Williams, który uchronił swój zespół przed stratą gola. W drugiej odsłonie rywalizacji RPA znowu było ustawione w niskim bloku, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że czeka nas dogrywka. Pozytywem dla Kanadyjczyków był powrót na boisko Alphonso Daviesa, gwiazdora Bayernu Monachium, który rozegrał swój pierwszy mecz w tym turnieju po tym, jak opuścił fazę grupową z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego. Grający w mocnych europejskich klubach napastnicy (Tani Oluwaseyi i Jonathan David) nie mieli swojego dnia, mówiąc oględnie. Drugi z nich mógł strzelić gola, ale jeden z rywali zaliczył ofiarną interwencję.
https://x.com/ofootball__/status/2071323058988888421
Wybawieni. Ta niemoc sprawiła, że trafienie Eustaquio w 92. minucie została przyjęta z ulgą przez wielu postronnych kibiców. Awans Kanady był kwestią drugorzędną. Liczyło się uniknięcie kolejnych trzydziestu minut równie bezbarwnej gry w dogrywce. Wielu oglądających miało też nadzieję, że nie dojdzie do rzutów karnych, w których – mimo bardzo przeciętnej gry – wszystko mogło się wydarzyć. A zatem grająca antyfutbol drużyna RPA mogła przejść do kolejnej rundy. Jednocześnie trzeba przyznać, że tak grająca Kanada również zasługuje na mocne słowa, zdecydowaną krytykę, bo ma większy potencjał.
Po tym meczu nasunęła mi się myśl, że poziom wyraźnie odstawał od standardów fazy pucharowej MŚ. Nie brakowało głosów, że szkoda, iż w 1/16 finału nie znalazł się Iran, który – po dramatycznej walce – odpadł jeszcze w fazie grupowej, podczas gdy RPA zaprezentowała futbol daleki od turniejowych oczekiwań.
https://x.com/sport_tvppl/status/2071340878300377473
Krytycznych opinii nie brakowało także w mediach społecznościowych. Znany z sympatii do reprezentacji RPA Robert Mazurek z Kanału Zero również nie ukrywał swojego rozczarowania. Na platformie X w dosadnych słowach podsumował poziom spotkania, dając wyraz frustracji tym, co zobaczył na boisku. Kanada ostatecznie dopięła swego i po raz pierwszy w historii zameldowała się w 1/8 finału mundialu.
O samym wyniku będzie się jednak pamiętać znacznie dłużej niż o jakości widowiska, które śmiało może kandydować do grona najsłabszych meczów tegorocznych finałów mistrzostw świata.
RPA – Kanada 0:1 (0:0)
0:1 S. Eustaquio 90+3′
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv – TVP Sport
Dodaj komentarz