Reprezentacja Argentyny awansowała do finału Mistrzostw Świata 2026, pokonując Anglię 2:1 w meczu rozegranym na MetLife Stadium w New Jersey. O trofeum mundialu obrońcy tytułu zagrają z Hiszpanią, a dla Leo Messiego będzie to szansa na zdobycie drugiego z rzędu mistrzostwa świata i zwieńczenie jednej z najwybitniejszych karier w historii futbolu.
Pierwsza połowa spotkania zdecydowanie nie dostarczyła kibicom wielu emocji. Obie drużyny grały bardzo zachowawczo, koncentrując się przede wszystkim na zabezpieczeniu własnej bramki. Efekt? Przez 45 minut ani Argentyna, ani Anglia nie oddały ani jednego celnego strzału, a tempo meczu pozostawiało wiele do życzenia. Półfinał, od którego oczekiwano wielkiego widowiska, przez długi czas przypominał partię szachów, w której żadna ze stron nie chciała podjąć większego ryzyka.
Po zmianie stron, pierwsi zaatakowali Argentyńczycy. Bliski otwarcia wyniku był Julián Álvarez, jednak napastnik Atlético Madryt najpierw przegrał pojedynek z Jordanem Pickfordem, a chwilę później uderzył jedynie w boczną siatkę. Niewykorzystane okazje szybko się zemściły. Anglicy przeprowadzili składną akcję opartą na kilku szybkich podaniach, Morgan Rogers zagrał płasko w pole karne, a Anthony Gordon z pierwszej piłki pokonał Emiliano Martíneza, dając ekipie Thomasa Tuchela prowadzenie.
Stracona bramka podziałała na Argentyńczyków, jak płachta na byka. Albicelestes całkowicie przejęli inicjatywę i przez kolejne minuty praktycznie nie schodzili z połowy rywali. Dwukrotnie pecha miał Alexis Mac Allister, który trafiał w słupek, a znakomitą okazję zmarnował Nicolás González, zatrzymany z bliskiej odległości przez świetnie dysponowanego Pickforda. Angielski bramkarz jeszcze wcześniej popisał się efektowną interwencją po potężnym uderzeniu Enzo Fernándeza z dystansu. Tymczasem presja Argentyny rosła z każdą minutą.
Napór mistrzów świata przyniósł efekt w 85. minucie. Lionel Messi znalazł nić porozumienia z Enzo Fernándezem, a pomocnik Chelsea zdecydował się na mocny strzał sprzed pola karnego. Tym razem Pickford był bezradny i Argentyna doprowadziła do wyrównania. Kiedy wydawało się, że o awansie zadecyduje dogrywka, Albicelestes strzelili zwycięskiego gola. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Messi idealnie dośrodkował z prawej strony, a Lautaro Martínez główkował z kilku metrów i ustalił wynik na 2:1, zapewniając swojej drużynie miejsce w finale.
Półfinał miał również wyjątkowy wymiar historyczny. Jak przypomina BBC, dla Argentyny było to kolejne zwycięstwo nad Anglią w meczu o ogromną stawkę, a rywalizacja obu reprezentacji od dziesięcioleci należy do najbardziej naznaczonych emocjami w światowym futbolu. Jej symbolem pozostają ćwierćfinał mundialu w 1986 roku z „ręką Boga” Diego Maradony oraz gol stulecia tego samego piłkarza, a także pamiętne starcia w 1998 i 2002 roku. Teraz do tej historii dopisany został kolejny rozdział – zwycięstwo Argentyny, które otworzyło jej drogę do finału z Hiszpanią i dało Leo Messiemu szansę na obronę tytułu mistrza świata.
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz