Francuzi kończyli mundial 2026, mundialz poczuciem ogromnego rozczarowania. Spotkanie z Anglią było nie tylko walką o brązowy medal, ale również pożegnaniem Didiera Deschampsa, który po 14 latach przestał pełnić funkcję selekcjonera „Trójkolorowych”. Trudno było jednak oprzeć się wrażeniu, że jego piłkarze od pierwszego gwizdka podeszli do tego meczu bez przekonania. Sprawiali wrażenie zrezygnowanych i zblazowanych, jakby rywalizacja o trzecie miejsce była dla nich jedynie niechcianym obowiązkiem.
Takie nastawienie szybko zemściło się na Francuzach. Do przerwy przegrywali aż 0:4 i wydawało się, że czeka ich kompromitacja. Dopiero po zmianie stron pokazali charakter. Zaczęli grać odważniej, odzyskali energię i rzucili się do pogoni. Choć ostatecznie przegrali 4:6, w drugiej połowie nie przynieśli wstydu swoim rodakom. Sam mecz był asumptem do tego, by rozgorzała dyskusja o sensie rozgrywania spotkania o trzecie miejsce. Komentariat akcentował, że zarówno Francuzi, jak i Anglicy byli jeszcze załamani porażkami w półfinałach i trudno było oczekiwać od nich pełnego zaangażowania w starcie, które dla wielu nie miało już większego znaczenia.
Jednym z najbardziej aktywnych zawodników był Michael Olise. Król asyst tegorocznego mundialu (siedem ostatnich podań w turnieju rangi MŚ, zdetronizował dotychczasowego rekordzistę, czyli Pelego, który miał ich sześć w World Cup 1970) robił wszystko, aby do imponującego dorobku dołożyć także trafienie. Próbował uderzeń lewą i prawą nogą, lecz za każdym razem brakowało skuteczności. Najbliżej szczęścia był przy stanie 3:4, kiedy miał świetną okazję, by doprowadzić do remisu 4:4, jednak i tym razem nie znalazł sposobu na pokonanie bramkarza.
Inną historię napisał Kylian Mbappé. W pierwszej połowie był praktycznie niewidoczny, ale po przerwie wziął na siebie odpowiedzialność za ofensywę. Zdobył dwie bramki i zanotował asystę, stając się głównym architektem francuskiego pościgu. Dzięki temu zakończył turniej z dorobkiem 10 goli, a łącznie na mundialach ma już na koncie 22 trafienia. Na osobne wyróżnienie zasłużył także Bukayo Saka, autor hat-tricka, który zdobycie trzech goli zawdzięcza altruizmowi Jude’a Bellinghama, ponieważ gracz Realu Madryt oddał mu piłkę przy rzucie karnym.
Opis goli
0:1 (Declan Rice 3′)
Anglicy znakomicie weszli w ten mecz. Pomocnik Arsenalu przejął piłkę w centralnej strefie i pomknął z nią przed siebie wobec bierności rywali. Oddał mocny strzał spoza pola karnego, zaskakując Mike’a Maignana.
0:2 (Ezri Konsa 18′)
Tym razem Rice wystąpił w roli asystenta. Zacentrował z rzutu rożnego, a do piłki w polu karnym wyskoczył środkowy obrońca Ezri Konsa. Był to nieoczywisty zdobywca bramki.
0:3 (Bukayo Saka 37′)
Francuzi dostali kolejny cios. Marcus Rashford nie poradził sobie z bramkarzem rywali, gdy stanął oko w oko z Maignanem. Tyle że gdy piłka znalazła się pod nogami Bukayo Saki, Anglikom udało się podwyższyć prowadzenie.
0:4 (Bukayo Saka 45′)
Francja straciła gola do szatni. Prostopadłe podanie Eberechiego Eze było znakomite. Aż grzechem byłoby z niego nie skorzystać. Toteż Saka dołożył kolejne trafienie w tym spotkaniu.
1:4 (Kylian Mbappé 47′)
Anglia za to straciła gola… z szatni. Po raz kolejny zadziałała współpraca na linii Olise-Mbappe. Do siatki trafił gracz Realu Madryt.
2:4 (Bradley Barcola 54′)
Zmiennik Bradley Barcola, wypuszczony w bój przez kapitana swojej drużyny, wykonał brawurową szarżę i dość szybko po zameldowaniu się na boisku zaznaczył swoją obecność na placu gry golem.
3:4 (Kylian Mbappé 66′)
Kolejna kooperacja Olise z Mbappe i kolejne trafienie drugiego z nich.
3:5 (Bukayo Saka 86′)
Lewą stroną szarżował Djen Spence, którego w polu karnym nieprzepisowo zatrzymał Malo Gusto. Arbiter wskazał na jedenasty metr, a z racji tego, że Saka pewnie wykonał rzut karny, mógł świętować hat-tricka.
4:5 (Ousmane Dembélé 90+6′)
Dembele w końcu wstrzelił się w angielską bramkę, a Francja złapała kontakt.
4:6 (Jude Bellingham 90+8′)
Jude Bellingham, który pojawił się na boisku w drugiej połowie, wymanewrował rywali w efektowny sposób, ustalając wynik spotkania.
To było meczycho!
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz