Republika Zielonego Przylądka, sensacyjny debiutant w finałach MŚ, to drużyna, która nieoczekiwanie zatrzymała Hiszpanię, aktualnego mistrza Europy. 0:0 było dużą zasługą 40-letniego bramkarza Vozinhi, który na co dzień gra w drugiej lidze portugalskiej. Po tym meczu liczba obserwujących jego konto na Instagramie wzrosła lawinowo, do kilku milionów. I wciąż rośnie.
To miała być bułka z masłem dla Hiszpanów, tymczasem drużyna Luisa de la Fuenta szamotała się przez całe spotkanie. Jasną postacią w ekipie z Półwyspu Iberyjskiego był jedynie Marc Cucurella, lewy obrońca z inklinacjami do gry ofensywnej, który pokazywał się w polu karnym rywali. Cucurella przed tym meczem już oficjalnie został graczem Realu Madryt, do tej pory występował w londyńskiej Chelsea.
https://x.com/TouchlineX/status/2066592917020385306
Zawiedli na pewno hiszpańscy pomocnicy. Rodri, Pedri i Fabián Ruiz. Luis de la Fuente nie może liczyć w tym turnieju na Fermina Lopeza. Pomocnik Barcelony, który zwykle wprowadza ożywienie do gry, leczy kontuzję. Od początku nie wystąpili też skrzydłowi, którzy robili furorę na EURO: Nico Williams i Lamine Yamal. Obaj pojawili się na boisku w końcowej fazie spotkania i na co było ich stać? Jedynie Yamal wykonał jedno ciekawe zagranie w swoim stylu, zewnętrzną częścią stopy, ale to było za mało na afrykański mur.
Niedosyt Egiptu. W pierwszej połowie, która była rozgrywana w potwornym upale w Seattle, Belgowie byli apatyczni. Mecz nie należał do najintensywniejszych, jednak Egipt zdołał objąć prowadzenie po mocnym i efektownym strzale Emama Ashoura. Po tym golu świetnie też przymierzył Ziko, jednak Thibaut Courtois to znakomity fachowiec, więc Belgowie uniknęli straty drugiego gola.
W drugiej połowie doszło do wymiany ciosów, obie drużyny atakowały regularnie. Kevin De Bruyne obił słupek po strzale z rzutu wolnego, a Romelu Lukaku zaliczył wejście smoka. 22 sekundy po tym, jak zameldował się na placu gry, umieścił piłkę w bramce rywali. Później groźnie główkował Brandon Mechele, ale Egipcjanie nie zasypiali gruszek w popiele. Aktywni byli chociażby najbardziej znani w zespole z Półwyspu Arabskiego Mohamed Salah i Omar Marmoush. Egipt mógł imponować odwagą. Dlatego de facto ten wynik jest remisem ze wskazaniem na afrykański zespół.
Belgia – Egipt 1:1
- 0:1 – Emam Ashour (asysta Mohamed Salah) 20′
- 1:1 – Mohamed Hany (bramka samobójcza) 66′
Lekcja dla Urugwaju. Ekscentryczny trener Marcelo Bielsa nie chciał pozować do zdjęć przed turniejem, jak zwykle wypowiadał się o wielu sprawach dotyczących współczesnego futbolu z goryczą. Co gorsza, w ekipie z Ameryki Południowej nie ma najlepszej atmosfery. Bielsa, mimo że uchodzi za wizjonera i jest otaczany kultem przez wielu znanych trenerów, na czele z Pepem Guardiolą, to trudny człowiek we współpracy. Może dlatego pierwszy mecz na mundialu Urugwajczyków pozostawiał wiele do życzenia.
https://x.com/TotalFootball/status/2066539204319006952
Drużyna ospała, pozbawiona ciekawych pomysłów, mogła nużyć wielu widzów. W 41. minucie Abdulelah Al Amri dał Arabii Saudyjskiej prowadzenie. Jednak z drugiej strony, a propos tej ospałości i kiepskiej atmosfery, po zmianie stron nastąpiło jednak przebudzenie, Urugwajczycy wzięli się w garść. Nagle tworzyli sporo sytuacji i w sumie powinni wygrać. Ale gola strzelili dopiero w 80. minucie, gdy Maximiliano Araujo trafił do siatki. 22 strzały podopiecznych Bielsy (najwięcej w jednej połowie MŚ od meczu NRD z Chile w 1974 roku) w drugiej części spotkania – to było prawdziwe oblężenie.
Arabia Saudyjska – Urugwaj 1:1
- 1:0 – Abdulelah Al Amri 41′
- 1:1 – Maximiliano Araujo 80′
Radosny futbol w Kalifornii. Iran, który z uwagi na wojnę na Bliskim Wschodzie, w ostatnich tygodniach był w centrum uwagi, rozegrał swój pierwszy mecz na tym mundialu w Los Angeles (dla Irańczyków to Tehrangeles), gdzie, jak na ironię, jest największa irańska diaspora na świecie. Co ciekawe, niektórzy Irańczycy, którzy uważają, że ta drużyna narodowa jest narzędziem reżimu, byli przeciwko swoim rodakom.
Jednak odkładając te animozje na bok, trzeba przyznać, że był to mecz bardzo efektowny. Bez pragmatyzmu, z otwartą przyłbicą – tak grały obie drużyny. A spotkanie rozpoczęło się w środku nocy czasu polskiego. Polityka? Mohammad Mohebi, ciesząc się po strzeleniu gola, imitował wystrzały z pistoletu, co, oczywiście, nie mogło pozostać bez echa. Tak czy inaczej tym razem w Kalifornii zwyciężył futbol przez duże „F”.
https://x.com/sport_tvppl/status/2066714494840021240
Iran – Nowa Zelandia 2:2
- 0:1 – Elijah Just (asysta Chris Wood) 7′
- 1:1 – Ramin Rezaeian 32′
- 1:2 – Elijah Just (asysta Chris Wood) 54′
- 2:2 – Mohammad Mohebi (asysta Ramin Rezaeian) 64′
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz