Morgan Rogers czaruje w barwach Chelsea!

Morgan Rogers stojący na tle trybun i płyty boiska stadionu Stamford Bridge w Londynie.

Wejście Morgana Rogersa do zespołu Chelsea okazuje się jednym z najjaśniejszych punktów początkowej fazy sezonu na Stamford Bridge.

Przejście utalentowanego pomocnika z Aston Villa do Londynu od razu przyniosło oczekiwany impuls w grze ofensywnej „The Blues”. Rogers od pierwszych występów zachwyca pewnością siebie, wyśmienitym przeglądem pola oraz znakomitym wykończeniem akcji. Jego forma w ostatnich meczach mówi sama za siebie. Zdobył bramki m. in. w starciach z Fulham i Hull City, a także wpisał się na listę strzelców na Emirates Stadium w meczu z Arsenalem. Prawdziwy popis swoich możliwości dał jednak w wygranym 6:3 meczu Carabao Cup przeciwko Leeds United; na boisko wszedł z ławki rezerwowych, zanotował aż cztery asysty i w niesamowitym stylu odmienił losy widowiska.

Kluczem do tak szybkiej aklimatyzacji jest bez wątpienia relacja z Colem Palmerem. Obaj piłkarze znają się od 14. roku życia z reprezentacji młodzieżowych oraz wspólnych czasów w akademii Manchesteru City i od lat pozostają najlepszymi przyjaciółmi. To właśnie od Rogersa Palmer zapożyczył słynną cieszynkę „cold”, polegającą na udawaniu drżenia z zimna. Wyjątkowe rozumienie się bez słów przenoszą teraz na murawę, tworząc jeden z najbardziej błyskotliwych i zabójczych duetów w całej Premier League.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*