„TAKIE JEST ŻYCIE”, reż. Riccardo Milani. Budujący film o odwadze, wolności i poczuciu własnej godności. Przy tym w bardzo wakacyjnym klimacie, z błękitną wodą i złotym piaskiem południowej Sardynii.
Choć 80-letni pasterz Efisio Mulas, ukończył 4 klasy (to bardzo ważne w kontekście filmu) wyśmienicie zagrał na nosie nie tylko deweloperskiemu potentatowi, ale też politykom i samemu kardynałowi. Nie dla Efisio milionowe oferty, ziemie jego dziadków są dla niego bezcenne. Co ważne, film inspirowany jest prawdziwymi wydarzeniami.
Baśniowo absurdalny, zabawny, satyryczny w kontekście dzisiejszych czasów. Cudownie włoski. O tym, co we włoskich duszach gra, o podziałach w społeczeństwie i rodzinnych więziach. Także subtelnie moralizatorski, ze społecznym przesłaniem i ekologicznym zacięciem. Symboliczna, lekko opowiedziana historia z drugim dnem. Z tych, które rozkręcą zajmującą dyskusję po seansie, które przypomną, że w życiu trzeba mieć charakter i umieć się zatrzymać w biegu.
Film jest tak naturalnie zagrany, że ma się wrażenie, iż aktorzy grają samych siebie. Zobaczymy również ujmujący plot twist, który wycisnął mi kilka łez, a scena końcowa jest tak pozytywna, że nie wstaniesz do ostatniego napisu.
Ponadto, reżyser, w tym spokojnym obrazie, dokonał genialnego zabiegu, sprawiając, że już w połowie seansu miałam wrażenie, że wydarzy się coś dramatycznego. Że komuś puszcza nerwy. Czy tak się zdarzy…?
Włosi przyjęli film z entuzjazmem, w pierwszy weekend po październikowej premierze w 650 kinach zarobił on ponad 1,5 mln euro i był najchętniej oglądanym filmem tygodnia.
Fragment oficjalnego włoskiego plakatu zapowiadającego film „Takie jest życie” https://en.wikipedia.org/wiki/Life_Goes_This_Way
Więcej nie tylko o filmach, poezji, sztuce i sprawach codziennych pod adresem: https://www.instagram.com/nataliicodziennosc/?hl=pl
Dodaj komentarz