W gliwickiej PreZero Arenie odbyła się jubileuszowa gala FAME MMA 30: Icons. Kibice zgromadzeni w w sobotę w hali oraz przed ekranami zobaczyli aż 13 starć z udziałem największych legend freak-fightów. Wieczór, pełen emocji, zwrotów akcji i brutalnych nokautów, potwierdził, że federacja wciąż wyznacza standardy w branży.
W najważniejszym starciu wieczoru o pas federacji, doświadczony Makhmud Muradov zmierzył się z Denisem Labrygą w formule K-1. Choć Labryga szukał swojej szansy w potężnych ciosach, techniczna maestria byłego zawodnika UFC okazała się decydująca. Muradov kontrolował dystans i punktował rywala, ostatecznie zwyciężając przez jednogłośną decyzję sędziów.
Niezwykle gorąco było również w karcie głównej. Alberto Simao, po morderczym boju, w pełnym dystansie pokonał Maksymiliana „Wiewióra” Wiewiórkę, przejmując pas w formule MMA. Z kolei Marta „Linkimaster” Linkiewicz udowodniła, że wciąż dominuje w kobiecym K-1, rozbijając Izabelę Badurek i kończąc walkę przed czasem w trzeciej rundzie. Swój status sportowca potwierdził Robert Karaś, który potrzebował zaledwie jednej rundy, by odprawić Kaspera „Klepsydrę” Gutkowskiego.
Prawdziwym „czarnym koniem” wieczoru okazała się jednak formuła Underground – Denis Załęcki w błyskawicznym stylu znokautował Bartosza Szachtę już w pierwszej odsłonie. Nie zabrakło też kontrowersji i humoru – walka duetów („Niezniszczalny” & „Wieszjo” vs „Mini Majk” & „Rado z Londynu”) dostarczyła kibicom czystej rozrywki, kończąc się efektownymi nokautami.
Wydarzenie miało też wyjątkową oprawę za mikrofonem. Po raz pierwszy w roli komentatora zadebiutowała prawdziwa ikona polskich sportów walki – Marcin „Cesarz” Najman. Jego barwne uwagi i specyficzny humor dodały gali niepowtarzalnego charakteru.
Emocje po FAME 30 jeszcze nie opadły, a kibice już mogą odliczać dni do kolejnych starć. Następna gala, jak zapowiedział włodarz organizacji, Michał Baron, odbędzie się już w maju.
Fot. Damian Biegański
Dodaj komentarz