Wczorajszy wieczór nie należał do spokojnych. Od wczesnego popołudnia na ulicach prowadzących w stronę Enea Stadionu widać biało-niebieskie barwy. Powód jasny: Lech Poznań – Szachtar Donieck w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Konferencji Europy UEFA.
Rywalizacja z Szachtarem ma w sobie dodatkowy ładunek emocjonalny. Ukraiński zespół od dłuższego czasu traktuje Polskę, jak swój drugi dom, rozgrywając mecze w Krakowie. Starcie przy Bułgarskiej było jego pierwszą oficjalną wizytą w stolicy Wielkopolski. Kibice „Kolejorza”, po wyeliminowaniu fińskiego KuPS Kuopio, liczyli na kolejny krok w stronę ćwierćfinału, choć bukmacherzy i eksperci byli ostrożni w typowaniu faworyta.
Na trybunach spodziewany był komplet widzów. Atmosfera w okolicach stadionu gęstniała z każdą minutą. Zapach pieczonych kiełbasek mieszał się z okrzykami fanów, a patrole policji dbały o płynność ruchu na zatłoczonej ulicy Grunwaldzkiej. Dla wielu poznaniaków takie mecze to coś więcej, niż sport – to okazja do poczucia wspólnoty, która w dni powszednie rzadziej daje o sobie znać.
Drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena stanęła przed trudnym zadaniem. Szachtar, mimo osłabienia, jakim jest brak kontuzjowanego kapitana Mykoły Matwijenki, wciąż pozostaje groźnym przeciwnikiem z ogromnym doświadczeniem w Europie. Jednak to właśnie tutaj, w Poznaniu, Lech potrafi wznieść się na piłkarskie wyżyny swoich umiejętności, niesiony dopingiem niemal czterdziestu tysięcy ludzi.
Ten marcowy czwartek zapisuje się w lokalnej historii jako kolejna ważna karta w pucharowej przygodzie klubu. Wynik meczu zdefiniuje nastroje w mieście na najbliższy tydzień, aż do rewanżu w Krakowie.
Niestety, Lech nie dał rady
Do 70. minuty spotkania drużyna gości prowadziła 2:0 (bramki zdobyli Marlon Gomes w 36. minucie i Newerton w 48 minucie). Na 2:1 wynik zmienia Michael Ishak, a końcowy rezultat 1:3 ustala w 85. minucie Isaque Silva. Na trybunach było ponad 36.000 kibiców. Sekundujący poznańskiej drużynie już dzisiaj mocno zaciskają kciuki – za powodzenie w meczu rewanżowym w najbliższy czwartek o godzinie 21 w Krakowie.
Po meczu, Niels Frederiksen, trener Lecha Poznań, powiedział: – Myślę, że wszyscy widzieliśmy, że nasi rywale miele wiele jakości. Ja też czułem zza linii bocznej, że byli silni fizycznie, szybcy i dobrzy z piłką przy nodze. Nasz przeciwnik był na zdecydowanie wyższym poziomie niż drużyny, z którym mierzymy się normalnie w ekstraklasie. Musimy zadać sobie pytanie, czego możemy wymagać po swojej postawie, by wyglądało to lepiej. Dziś nie znaleźliśmy odpowiedniej jakości z piłką przy nodze, co powodowało straty i napędzało ataki rywala. To też czyniło naszą sytuację trudną, zabrakło nam trochę spokoju z piłką przy nodze. Gdyby tak się stało, to ten wynik byłby dla nas lepszy. https://www.lechpoznan.pl/
Fot. Jakub Grześkowiak

Strona główna oficjalnego serwisu internetowego zespołu Szachtar Donieck. https://shakhtar.com/en/
Dodaj komentarz