Sobotnie mecze ćwierćfinałowe przyniosły sporo emocji. Co istotne, faworyci musieli sobie zadać wiele trudu, by dotrzeć do strefy medalowej, czyli zagrać w półfinale.
Spotkanie w New Jersey od początku było niezwykle zacięte. Norwegowie po raz kolejny imponowali walecznością i intensywnością gry. Mieli, rzecz jasna, także ogromne wsparcie na trybunach, gdzie ich fani, jak zwykle, reagowali żywiołowo. Nie dziwi zatem, że to Wikingowie pierwsi objęli prowadzenie, wykorzystując jedną z nielicznych okazji.
Anglicy długo nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali, ale w końcówce podstawowego czasu gry doprowadzili do wyrównania. O losach awansu zadecydowała dogrywka. W niej do akcji wkroczył Jude Bellingham. Skompletował dublet i sprawił, że reprezentacja Anglii odniosła zwycięstwo 2:1, uzyskując awans do najlepszej czwórki mundialu. Bellingham, który jest przecież pomocnikiem, przypomina siebie z Realu Madryt, gdy swego czasu strzelał gola za golem. W tym turnieju zdobył już sześć bramek. Tyle samo, co Harry Kane. A miał ochotę na hat-tricka. Tyle że rzut karny dla Anglików został anulowany. Sędzia uznał bowiem po analizie VAR, że Djed Spence, mówiąc kolokwialnie, przyaktorzył i rzucił się bez zbytniego kontaktu z rywalem.
Norwegia – Anglia 1:2 po dogrywce (1:1, 0:0)
Gole: Andreas Schjelderup 36 – Jude Bellingham 45+2, 93.
Jeszcze więcej dramaturgii przyniosło starcie Argentyny ze Szwajcarią. Mistrzowie świata szybko objęli prowadzenie po trafieniu Alexisa Mac Allistera, jednak po przerwie Dan Ndoye sprawił, że na tablicy świetlnej było 1:1. Helwetom uprzykrzyła się czerwona kartka dla napastnika Breela Embolo, aczkolwiek – mimo gry w dziesiątkę – wytrzymali do dogrywki, co nie świadczy dobrze o graczach Albicelestes. Argentyńczycy w tych dwóch kwadransach już wykorzystali to, że mieli jednego zawodnika więcej. W 112. minucie pięknym uderzeniem popisał się Julián Álvarez, który wciąż marzy o transferze do Barcelony, a jego przyszłość w ostatnich dniach jest przedmiotem burzliwych debat w Hiszpanii i Argentynie.
W doliczonym czasie gry dogrywki, kropkę nad „i” postawił inny atakujący mistrzów świata: Lautaro Martínez. Zwycięstwo 3:1 dało piłkarzom Albicelestes przepustkę do półfinału, gdzie przyjdzie im stawić czoła Anglikom. Jedno trzeba podkreślić, ta Argentyna męczy się czasami niemiłosiernie, w każdym meczu musi wyszarpać zwycięstwo. Jednak na razie jest skuteczna także w fazie pucharowej.
Argentyna – Szwajcaria 3:1 po dogrywce (1:0, 0:1)
Gole: Alexis Mac Allister 10, Julián Álvarez 112, Lautaro Martínez 120+1 – Dan Ndoye 67.
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz