Wiemy już, że Haiti i Turcja nie zagrają w kolejnej fazie turnieju. W przypadku drużyny znad Bosforu jest to bardzo negatywna niespodzianka. Turcy atakowali, oddali w obu spotkaniach dziesiątki strzałów, a nie zdobyli bramki w żadnym z nich.
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych zagrała koncert przed własną publicznością w Seattle, ogrywając ekipę z Antypodów i zapewniając sobie awans z grupy. Amerykanie ruszyli z impetem na Australijczyków od pierwszej minuty rywalizacji. Pierwszy gol padł już w 11. minucie, była to kolejna bramka samobójcza dla USA.
https://x.com/sport_tvppl/status/2068051493882581495
Gospodarze turnieju całkowicie zdominowali środek pola, mieli też przewagę na obu skrzydłach. Podwyższyli prowadzenie jeszcze przed przerwą za sprawą Alexa Freemana (po analizie VAR, która wykluczyła spalonego). Ciekawym, humorystycznym akcentem z samej końcówki było zdarzenie z udziałem arbitra Felixa Zwayera, którego złapały skurcze – pomógł mu… jeden z reprezentantów Australii, co spotkało się z aplauzem kibiców. Druga polowa była rozgrywana w spokojniejszym tempem, Amerykanie już nie podkręcali tempa, a ich rywale, choć usiłowali coś zdziałać, brakowało im jakości i wiary we własne możliwości.
https://x.com/usmntonly/status/2068058690104721686
USA – Australia 2:0
- 1:0 – Burgess 11′ (gol samobójczy)
- 2:0 – Freeman 43′
Wysoka kultura gry. Szkoci byli piłkarsko o wiele słabsi od Marokańczyków. Już w 70. sekundzie spotkania precyzyjne, prostopadłe zagranie Brahima Diaza bezlitośnie wykorzystał efektownym uderzeniem z ostrego kąta Ismael Saibari (przyszły gracz Bayernu Monachium).
https://x.com/sport_tvppl/status/2068095507247882600
Później ekipa z Półwyspu Arabskiego miała ten mecz pod kontrolą i wykazała się dojrzałością. W całym spotkaniu gracze z Afryki wymienili aż 601 podań, ustanawiając pod tym względem afrykański rekord mundiali (od momentu zbierania takich danych w 1966 roku). Szkocja zakończyła mecz bez punktów i bez pomysłu na sforsowanie defensywy rywali.
Szkocja – Maroko 0:1
- 0:1 – Saibari 2′
Piłkarska samba. Nie było sensacji, „Canarinhos” z łatwością zgarnęli trzy punkty. Aby tak się stało, nie musieli grać na sto procent. To był popis gry Matheusa Cunhi, który radzi sobie o wiele lepiej niż Igor Thiago w tym turnieju, a także recital Viniciusa Juniora. Przy trzecim golu gwiazdora Brazylii świetnie obsłużył Lucas Paqueta. Przed przerwą boisko musiał opuścić Raphinha, który w tym spotkaniu był bardzo niedokładny i na pewno nie jest to dla niego udany turniej.
https://x.com/sport_tvppl/status/2068142861304893531
Brazylia – Haiti 3:0
- 1:0 – Cunha 23′
- 2:0 – Cunha 36′
- 3:0 – Vinicius Junior 45+3′
Panu Bogu w okno. Reprezentacja Turcji oddała łącznie 62 strzały w dwóch pierwszych meczach tych mistrzostw. Tyle że biła głową w mur. Vincenzo Montelli i jego piłkarze byli zdołowani już na starcie rywalizacji, bo w 2. minucie Matías Galarza dal Paragwajowi prowadzenie (gol został uznany po weryfikacji VAR). Turcy mieli szczęście, bo w doliczonym czasie pierwszej połowy czerwoną kartkę zobaczył gwiazdor Paragwaju, Miguel Almirón, który zasłaniał usta, mówiąc coś do jednego z rywali (nowy, restrykcyjny przepis). Ale grający w przewadze faworyci nie potrafili sforsować defensywy Latynosów.
https://x.com/sport_tvppl/status/2068169964247466280
Turcja – Paragwaj 0:1
- 0:1 – Galarza 2′
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz