Hiszpania w końcu pokazała prawdziwą twarz

Mikel Oyarzabal strzelił dwa gole.

W europejskim starciu iberyjskiej potęgi z Austrią nie było zaciętej walki, tylko dominacja La Roja. Austriacy, słynący z intensywnej gry i wysokiego pressingu pod wodzą Ralfa Rangnicka, dali się zdominować. 3:0 to najniższy wymiar kary dla nich.

Mikel Oyarzabal nie jest najszybszy ani najsilniejszy, ale świetnie porusza się między liniami i w polu karnym, co znamionuje wysoką boiskową inteligencję. Taką tezę postawił po meczu gwiazdor Austriaków – David Alaba. I trudno z tym polemizować. Oyarzabal, który w meczu z Cabo Verde był krytykowany za niewielką liczbę kontaktów z piłką, tym razem dał popis. Strzelił dwa gole, a jego bilans w kadrze, mimo że gra w Realu Sociedad, a nie w jednym z gigantów hiszpańskiej piłki, wciąż robi spore wrażenie. Dwie asysty zaliczył lewy obrońca z ciągiem na bramkę Marc Cucurella (nowy nabytek Realu Madryt), a gola dołożył jeszcze prawy defensor Pedro Porro, który nagle znalazł się na środku ataku. Tak gra Hiszpania, to nowoczesny futbol. Jedno zastrzeżenie? Tytuł MVP dla Lamine’a Yamala. Gwiazdor Barcelony dostał tę statuetkę za nazwisko.

Hiszpania – Austria 3:0 (1:0)

Gole: Oyarzabal (36′, 89′), Porro (66′)

Portugalia przetrwała horror z Chorwacją. Ronaldo z golem, błysnęli piłkarze Milanu. Pierwsza połowa meczu Portugalii z Chorwacją w 1/16 finału mistrzostw świata nie zapowiadała emocji, które miały nadejść po przerwie. Przez 45 minut obie drużyny grały zachowawczo, a tempo spotkania mogło usypiać nawet najbardziej wytrwałych kibiców. Ci, którzy dotrwali do drugiej odsłony, z pewnością nie żałowali. Portugalczycy zwyciężyli 2:1 i awansowali do ćwierćfinału po pełnym zwrotów akcji widowisku.

Jedną z głównych postaci spotkania był Cristiano Ronaldo, dla którego – jak zapowiada jego siostra – jest to ostatni mundial w karierze. 41-letni kapitan Portugalii pewnie wykorzystał rzut karny, dokładając kolejne trafienie do imponującego dorobku reprezentacyjnego. Ważne role odegrali także piłkarze Milanu. Rafael Leão popisał się asystą przy jednym z goli, a nowy nabytek „Rossonerich”, Gonçalo Ramos, wpisał się na listę strzelców rzutem na taśmę. I nie doczekaliśmy się dogrywki. A jeszcze w 12. minucie doliczonego czasu gry Joško Gvardiol skierował piłkę do bramki. Po analizie VAR okazało się, że był spalony. Kamień spadł z serca Portugalczykom. 

Portugalia – Chorwacja 2:1 (0:0)

Gole: Cristiano Ronaldo 68 (rzut karny), Goncalo Ramos 90+4 – Ivan Perisić 53

Szwajcaria skuteczna i zdyscyplinowana. Algieria bez argumentów. Reprezentacja Szwajcarii pewnie pokonała Algierię 2:0 i awansowała do ćwierćfinału mistrzostw świata. Już w 10. minucie Helweci wyprowadzili wzorowy kontratak – 20-letni Johan Manzambi popędził lewym skrzydłem, a następnie wyłożył piłkę Breelowi Embolo, który z najbliższej odległości otworzył wynik spotkania. Po zdobyciu prowadzenia, Szwajcarzy oddali inicjatywę rywalom, zagęścili środek pola i skutecznie ograniczyli ofensywne zapędy Algierczyków. Jedyną naprawdę groźną okazję przed przerwą miał Ibrahim Maza z Bayeru Leverkusen, ale jego strzał minął słupek.

Tuż po zmianie stron Szwajcarzy zadali drugi cios. Po nieudanej interwencji algierskiej defensywy, piłka trafiła pod nogi Dana Ndoye’a, który precyzyjnym uderzeniem pokonał Lucę Zidane’a. Chwilę później odpowiedzieć próbował Riyad Mahrez, jednak jego strzał został zablokowany. Znakomicie zorganizowana drużyna kierowana przez Granita Xhakę nie pozwoliła Algierii wrócić do meczu, a końcówka upłynęła pod pełną kontrolą Helwetów. Jedynym zgrzytem była niewykorzystana przez Fabiana Riedera znakomita okazja na podwyższenie wyniku, która nie miała wszakże wpływu na rezultat spotkania.

Szwajcaria – Algieria 2:0 (1:0)
Gole: Breel Embolo 10, Dan Ndoye 46

Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*