Fale protestów w raju

Plaża na rajskiej wyspie Mauritius.

Afrykańska wyspa Mauritius od kilku tygodni jest pogrążona w kryzysie społeczno-polityczno-gospodarczym. Ostatni wystąpił tutaj w 1999 roku.

Wyspa do tej pory była uważana za jedną z najbezpieczniejszych i najbardziej pokojowych na kontynencie.  Fale protestów zostały spowodowane nieustającymi brakami wody pitnej oraz rosnącymi kosztami życia. Mieszkańcy musieli zaopatrzyć się w specjalne zbiorniki wodne, aby przetrwać.

Kryzys eskalował, kiedy postrzelenie przez maurytyjskiego policjanta postrzelona została 27-letnia Élodie Thomas. Kobieta próbując przedostać się do domu przez wyłączoną z ruchu część wyspy, została ciężko ranna. Ze względu na brak lokalnych specjalistów, służba medyczna musiała przylecieć z Indii, aby uratować kobietę. 

Posterunek policji na Rose Hill został podpalony, na ulicach zapłonęły opony i barykady, a infrastruktura została mocno uszkodzona. Po tych wydarzeniach szef rządu ogłosił godzinę policyjną obowiązującą od 20:30 do 6:00 i chwilowo zamknął szkoły.

Mimo prób podejmowanych przez kurorty, aby odizolować ich gości od tego, co się dzieje na wyspie, 13 października zamieszki dotknęły również przebywających tutaj turystów. Jak zrelacjonował jeden z Polaków – Krzysztof Makarewicz, w połowie dnia została przerwana wycieczka, a hotel poinformował o aktualnych wydarzeniach i zalecił nie wychodzić poza jego teren. 

Z czasem zakaz ten został odwołany i turyści mogli powrócić do zwiedzania oraz wszelkich aktywności.  

Fotografia ilustracyjna: Maja Makarewicz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*