Niedzielne spotkanie 17. kolejki Pekao S.A. 1. Ligi Mężczyzn trzymało w napięciu do samego końca. Enea Basket Poznań postawiła się faworytowi ze Starogardu Gdańskiego, ale ostatecznie musiała uznać wyższość rywala.
Do starcia z SKS-em Fulimpexem Starogard Gdański poznańska drużyna przystąpiła osłabiona brakiem środkowego, Tobiasza Dydaka (choroba). W związku z tym swój piąty występ w tym sezonie zaliczył Jonasz Kluj.
Gospodarze z Poznania rozpoczęli mecz od celnych rzutów Jamesa Washingtona i Mikołaja Stopierzyńskiego (4:0), ale kociewska ekipa błyskawicznie odpowiedziała serią 7:0. Oba zespoły mocno postawiły na defensywę i przełożyło się to na niski wynik po pierwszej kwarcie (14:14), a także do przerwy (37:38). W pierwszej połowie mocno wyróżnił się kapitan Basketu, Michał Samsonowicz, który popisywał się udanymi próbami
z półdystansu i za trzy. Po drugiej stronie parkietu błyszczał z kolei m. in. Sebastian Kowalczyk.
Kilkanaście minut odpoczynku dużo lepiej podziałało na gości. SKS przystąpił do ataku, efektem czego był run 10:0 w premierowych minutach trzeciej odsłony gry (51:41). Nie zniechęciło to jednak kibiców poznańskiej drużyny, którzy w dalszym ciągu głośno wspierali swoich ulubieńców. Ci odpłacili się piękną serią na koniec trzeciej kwarty i w ostatnie dziesięć minut gry Enea Basket Poznań wchodziła ze stratą zaledwie dwóch oczek (51:53).
Scenariusz powtórzył się w czwartej kwarcie. Przyjezdni odskoczyli na sześć punktów (60:54), by na dwie minuty przed końcową syreną to Basket znalazł się na prowadzeniu (63:60). Niestety, zakończenie spotkania przebiegło pod dyktando doświadczonej drużyny ze Starogardu Gdańskiego. Bohaterem SKS-u okazał się De’Monte Buckingham, który najpierw popisał się akcją 2+1, by chwilę później trafić do kosza zza łuku. Tym samym to ekipa Darko Radulovicia triumfowała 70:63.
- Po pierwsze, gratulacje dla SKS-u. Moim zdaniem, to jest numer jeden w lidze, ma doświadczonych, wysokich rozgrywających, rzucających. Na każdej pozycji są gracze z grona tych najlepszych. Pokazaliśmy dzisiaj, że możemy walczyć z takim zespołem. Szczegóły decydowały w tym meczu. Końcówka? To jest koszykówka – kto trafi, ten zwycięża. My mieliśmy swoją szansę. Może to doświadczenie zrobiło swoje, ale jestem dumny – dumny z tego, że chłopaki zostawili serce na boisku i walczyli. Musimy pracować. Dziękuję kibicom, którzy cały czas trzymali nas w grze, kiedy było -10, a zdołaliśmy wrócić do meczu – podsumował na konferencji prasowej trener Enei Basketu Poznań, Edmunds Valeiko.
- Również gratuluję SKS-owi. Zgadzam się z trenerem, że w tym momencie jest to najlepszy zespół w lidze. Graliśmy z nim, jak równy z równym. Był to bardzo fizyczny mecz, dużo walki. Gratulacje dla chłopaków z mojej drużyny, bo każdy dał z siebie 100 procent, ale myślę, że zadecydowały doświadczenie drużyny przeciwnej, troszkę szczęścia i brak koncentracji w końcówce po naszej stronie. Powinniśmy wyciągać z takich meczów wnioski, bo był to zespół, z którym mogliśmy wygrać. W przyszłości takie końcówki będą się zdarzać i musimy być bardziej skoncentrowani, by zwyciężać – dodał rozgrywający poznańskiego zespołu, Patryk Stankowski.
W sobotę 10 stycznia o godzinie 20 Enea Basket Poznań rozpocznie rundę rewanżową od domowego starcia z GKS-em Tychy. Już teraz serdecznie zapraszamy na trybuny!
Enea Basket Poznań – SKS Fulimpex Starogard Gdański 63:70
(14:14 | 23:24 | 14:15 | 12:17). Publiczność: 790 osób
Punktowali dla Enei: Washington 17, Stankowski 12, Samsonowicz 12, Stopierzyński 12, Mąkowski 5, Krajewski A. 3 (12 zbiórek), Rosiński 2. Punktowali dla SKS-u: Kowalczyk 15, Bartosz 9, Buckingham 8, Majewski 8, Jeszke 8, Adamczyk 7, Kordalski 7, Komenda 5, Ziółkowski 3.



Fot. Beata Brociek/Enea Basket Poznań
Dodaj komentarz