Dwie porażki i osiem bramek straconych. To bilans Lecha Poznań po rozegraniu dwóch spotkań w fazie ligowej Ligi Europy. Czołówka europejska po raz kolejny zamyka kibicom Kolejorza drogę do piłkarskich gwiazd.
Choć trener Niels Frederiksen od początku pobytu w Poznaniu odmienia słowo intensywność przez wszystkie przypadki, to tempo gry narzucone przez europejskich rywali przerasta fizyczne możliwości obrońców Lecha Poznań. Świadczą o tym liczne błędy popełniane przez stoperów,
które doprowadziły do straty czterech bramek.
Po wymuszonym przez uraz zejściu z boiska Wojciecha Mońki, posypała się gra obronna. Zawodnicy Lecha sprezentowali Niemcom dwa rzuty karne. Pierwszy po zagraniu ręką przez Terriego Yegbe w następstwie strzału Ibrahima Mazy, a drugi po obaleniu Patrika Schicka przez Mateusza
Skrzypczaka przy rzucie rożnym.
Dyscyplina. Sympatycy futbolu zapamiętają ten mecz także z postawy Pablo Rodrigueza. Dzień przed meczem w mediach ogólnokrajowych pojawiła się informacja, że Hiszpan nie wyjdzie w pierwszym
składzie. Dlaczego? – Kwestia jest taka, że w drużynie piłkarskiej mamy pewne zasady, mamy kulturę wokół drużyny i wszyscy piłkarze muszą się stosować do tych zasad. Mieliśmy przykłady, w których Pablo tego nie robił. Zdecydowałem, by Pablo rozpoczął mecz na ławce. Kultura i zasady to jest podstawa we wszystkich drużynach na najwyższym poziomie – powiedział Niels Frederiksen na pomeczowej konferencji.
Europejski magnes. Spotkanie z Bayerem Leverkusen przyciągnęło na stadion 40 116 kibiców (w tym 854 gości). Kibice Lecha przed rozpoczęciem spotkania zaprezentowali sektorówkę rozciągniętą na drugiej trybunie z hasłem „The most dangerous drug” nawiązującą do aptekarskich korzeni klubu z Niemiec. Po dwóch kolejkach fazy ligowej Ligi Europy niebiesko-biali zajmują ostatnią pozycję z bilansem bramkowym 0-8.
Za 6 dni Sunderland. W najbliższym europejskim spotkaniu Lech Poznań podejmie angielski Sunderland. Mecz odbędzie się 22 października o godz. 18:45 na Stadionie Miejskim. Klub spodziewa się dużej frekwencji, zarówno ze strony kibiców Lecha, jak i gości.
Dodaj komentarz