Tegoroczna gala Grammy ponownie udowodniła, że najważniejsze nagrody muzyczne świata są dziś czymś znacznie więcej, niż tylko eleganckim podsumowaniem list sprzedaży i streamingowych rekordów. Grammy należy do czwórki najważniejszych nagród amerykańskich.
W niedzielę, 1 lutego zakończyła się 68. ceremonia wręczenia nagród Grammy organizowana przez Narodową Akademię Sztuki i Techniki Rejestracji. Artyści zmierzyli się m. in. w takich kategoriach: Album roku, Nagranie roku, Piosenka roku, Najlepszy nowy artysta. Nominacje zostały ogłoszone 7 listopada 2025 . Najwięcej nominacji, bo aż dziewięć, zdobył Kendrick Lamar. Nominacje przełożyły się na zwycięstwa, ponieważ artysta z gali wyszedł aż z pięcioma statuetkami. Największym momentem wieczoru było historyczne zwycięstwo Bad Bunny’ego, który jako pierwszy artysta z albumem w całości po hiszpańsku zdobył Album Roku. Wśród wygranych artystek znalazła się m. in. Billie Eilish, Olivia Dean oraz Lady Gaga.
Kiedy Olivia Dean sięgnęła po statuetkę Grammy w kategorii Best New Artist, stało się jasne, że muzyczna „nowość” nie musi być głośna, viralowa czy oznaczać perfekcyjnie skrojonego wizerunku. Jej twórczość stoi w wyraźnej opozycji do hałaśliwej, algorytmicznej popkultury. Olivia Dean proponuje coś znacznie bardziej ambitnego, coś zajmującego pierwsze miejsce w kategorii muzycznych nowości: emocjonalną szczerość i uważność. Jej piosenki nie krzyczą, nie epatują dramatem czy przesadną autoprezentacją, a zamiast tego opowiadają o codziennych wątpliwościach, relacjach i dojrzewaniu, zostawiając przestrzeń na ciszę i refleksję.Otwarcie przyznaje, że komponuje po latach terapii, w formie listów do samej siebie, a ta intymność staje się zaproszeniem dla słuchacza, aby również zdjął maskę.
,,The Art of Loving’’ to nie album o wielkiej, filmowej miłości, lecz o uczeniu się czułości – wobec przyjaciół, wobec świata i wobec własnych emocji. Debiutuje w redefiniowaniu pojęcia miłości – nie jako romantycznego ideału, a spektrum doświadczeń obejmujących także przyjaźń, uczucie platoniczne, także skierowane do samej siebie, co przemawia do obecnego pokolenia pogrążonego w ,,trendzie’’ dbania o siebie i emocjonalnej otwartości.
W przypadku Olivii Dean ciekawe jest nie tylko wcielenie w życie koncepcji muzyki jako formy terapii, ale też jej wyraźny dystans wobec kultury TikToka i algorytmów – nie chce być artystką „do przewijania”, ale „na żywo”. Wierzy, że piosenka jest dobra, gdy można rozebrać ją z produkcyjnych urozmaiceń i zagrać wyłącznie na pianinie. Jej rosnąca obecność w międzynarodowych nominacjach pokazuje, że współczesna muzyka może znowu być miejscem intymności, a nie tylko spektaklu.
Mimo ogromu pozytywnych emocji i chwil szczęścia, na gali nie obyło się bez komentarzy obecnych w przemówieniach laureatów, odnośnie aktualnej sytuacji politycznej w Stanach Zjednoczonych, która jest bardzo napięta w związku z rozpoczęciem działań ICE. Dało się to odczuć również podczas gali Grammy Awards. Najwięksi artyści współczesnej sceny zamienili podium w trybunę polityczną. W trakcie gali część artystów miała przypinki z popularnym hasłem „ICE out”. Niektórzy z wygranych podczas swoich przemówień odnosili się do działań ICE.
Jedną z artystek, która odważyła się poruszyć polityczny temat była właśnie Olivia Dean, która wspomniała, że jest wnuczką imigrantów. Billie Eilish przypomniała odbiorcom i uczestnikom gali, że nikt nie jest nielegalny na skradzionej ziemi. Niezadowolenie z sytuacji w kraju dosadnie pokazał również Bad Bunny, który wykrzyczał „ICE out”. W emocjonalnym przemówieniu przypomniał, że imigranci nie są „zwierzętami”, ani „obcymi”, lecz ludźmi, którzy zasługują na godność.
Artyści, kojarzeni z rozrywką, stali się w niedzielny wieczór głosem protestu, podkreślając, że Ameryka to kraj zbudowany na imigracji, a obecne działania służb niszczą kulturę i społeczeństwo. Mimo wielu kontrowersji, gala od zawsze ma duże znaczenie. Jest muzycznym podsumowaniem roku, który pozwala zatrzymać się i w całości zobaczyć, co było doceniane przez ludzi. Poza tym Grammy’s to ważny punkt dla kultury na całym świecie. Umacnia pozycję mainstreamowych twórców, a także jest polem do kultowych występów.
W tym roku, oprócz wyżej wymienionej artystki roku, laury zebrał Bad Bunny. Portorykański muzyk podbił świat już poprzednim albumem, ale to “Debi tirar mas fotos” wyznaczył jego szczyt karierowy. Dla wielu zaskoczeniem było zwycięstwo Billie Eilish w kategorii najlepszej piosenki roku. “Wildflower” zdecydowanie otworzył słuchaczy na bardziej delikatne i emocjonalne brzmienia. Fani docenili subtelność utworu, choć to złożoność i dynamika duetu Kendricka i SZA pozwoliła na zwycięstwo “luther” w kategorii nagrania roku. Rozczarowanie przeżyli fani popu – idolka głównego nurtu od wydania albumu “Man’s best friend” nie wygrała żadnej statuetki, mimo nominacji w sześciu kategoriach.
Gala daje dużo pola do interpretacji nie tylko muzycznych. Kreacje z czerwonego dywanu oraz polityczne manifesty wygłaszane ze sceny przypominają, że muzyka nigdy nie istnieje w próżni, ale stanowi komentarz do otaczającej nas rzeczywistości. Ostatecznie gala Grammy pozostaje czymś więcej niż tylko rozdaniem nagród.
Agata Chrapkowska, Franciszka Pobłocka, Joanna Przydanek, Zofia Wolska
Złoty gramofon symbolizuje od wielu lat Gale Grammy.
Fot. https://www.grammy.com/news/2026-grammys-nominations-full-winners-nominees-list
Dodaj komentarz