Holandia wygrała 5:1 ze Szwecją, co oznacza, że zaprezentowała rozmach w ataku. Rzecz w tym, że Skandynawowie nie byli wyłącznie tłem dla piłkarzy Ronalda Koemana. 21 strzałów ekipy Grahama Pottera, z czego 10 celnych, 12 uderzeń na bramkę zawodników Oranje, siedem celnych i… pięć goli. Posiadanie piłki na styku: 52:48% na korzyść teamu z Beneluksu. O co tu chodzi?
Owszem, Holendrzy rozpoczęli tę rywalizację z animuszem. Dowód? Dwa gole zdobyte w nieco ponad kwadrans. Brian Brobbey dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Ten napastnik Sunderlandu imponował grą tyłem do bramki, zastawianiem się. Krępy, silny jak tur, trudno do powalenia zawodnik dawał się we znaki rywalom. Doprawdy, był to przedziwny mecz. Zarazem porywający, mimo że – jak każe sądzić wynik – jednostronny. W pierwszej części spotkania często do głosu dochodzili jednak Szwedzi. I znowu ci sami piłkarze, którzy kilka dni wcześniej roznieśli w puch Tunezję, grali pierwsze skrzypce w swoim zespole. Duet napastników Viktor Gyökeres-Alexander Isak i znakomity technik Yasin Ayari napsuli mnóstwo krwi Holendrom. Chociaż po przerwie gola strzelił Anthony Elanga, to ta trójka mogła podobać się szczególnie.
https://x.com/OptaAnalyst/status/2068392033195049218
Po zmianie stron dwa razy trafił Cody Gakpo, a w końcowej fazie spotkania Szwedów dobił jeszcze rewelacyjny żółtodziób w kadrze Oranje, który w sezonie ligowym był wiodącą postacią fatalnego West Hamu (spadkowicza z Premier League): Crysencio Summerville. O dziwo, mimo świetnego występu przeciw Japonii, rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych. Gdy zameldował się na boisku, poczuł sportową złość i skarcił rywali, których morale musiało runąć.
https://x.com/sport_tvppl/status/2068410580717785160
Holandia – Szwecja 5:1
- 1:0 Brobbey – 5′
- 2:0 Brobbey – 17′
- 3:0 Gakpo – 47′
- 4:0 Gakpo – 54′
- 4:1 Elanga – 59′
- 5:1 Summerville – 89′
Superrezerwowy. Przed meczem Niemcy-Wybrzeże Kości Słoniowej kibice wiele sobie obiecywali po Yanie Diomande, iworyjskim skrzydłowym, który już w pierwszym spotkaniu na tym turnieju zagrał nader błyskotliwie. Świetny drybler, na co dzień występujący w RB Lipsk, napisał też poruszający list do zmarłej rok temu 15-letniej siostry, czym ujął wielu.
https://x.com/Footballtweet/status/2067498294163742971
W 30. minucie to on przyczynił się do tego, że drużyna z Czarnego Lądu objęła prowadzenie. Diomande zwiódł na skrzydle Joshuę Kimmicha. Zagrał do Amada Diallo, który nie potrafił umieścić piłki w bramce z kilku metrów. Jednak najprzytomniej w polu karnym zachował się Franck Kessié. Później mecz nie rozpieszczał widzów, Niemcy byli bezradni.
https://x.com/Bart_Wieczorek/status/2068458721932456449
Wtem Julian Nagelsman wprowadził na boisko Denisa Undava, napastnika Stuttgartu, za którym nie przepada… Snajper, pochodzenia kurdyjskiego, rozegrał w narodowych barwach 11 meczów. Na murawie przebywał dotychczas 430 minut, czyli średnio 40 w meczu. Strzelił dziewięć goli i zanotował cztery asysty. Czapki z głów! We wczorajszej potyczce szczególnie ładne było trafienie na 2:1, gdy został obsłużony precyzyjnym podaniem, przeszywającym linie WKS, przez Felixa Nmechę, notabene piłkarza, który podczas tegorocznego czempionatu globu dał się poznać jako gorliwy chrześcijanin, zawsze z Biblią pod ręką.
Przed zwycięskim golem dla Die Mannschaft, Maciej Iwański, komentujący to spotkanie w TVP, przypomniał frazę Gary’ego Linekera: Futbol to taka gra, w której rywalizuje 22 mężczyzn, a w ostatecznym rozrachunku zawsze wygrywają Niemcy. Na poprzednich turniejach nasi zachodni sąsiedzi zawodzili, ale tym razem słowa Iwańskiego okazały się prorocze… Chociaż gdyby Simon Adingra (piłką, o którą prosił partnera, mu odskoczyła), mając idealną sytuację, oddał dobry strzał na bramkę, Niemcy najprawdopodobniej nie mogliby cieszyć się ze zwycięstwa. Nie od dziś wiadomo jednak, że niewykorzystane okazje lubią się mścić.
Niemcy – WKS 2:1
- 0:1 – Kessie 30′
- 1:1 – Undav 68′
- 2:1 – Undav 90’+4
Zaczarowana bramka? Podczas tego turnieju zachwycaliśmy się już wyczynami Vozinhi, bramkarza Republiki Zielonego Przylądka, który zdołał zatrzymać plejadę gwiazd z Hiszpanii. Curaçao strzeliło gola Niemcom, a teraz zdobyło pierwszy punkt na mundialu i w dodatku zachowało czyste konto. Gdyby piłkarze Ekwadoru mieli lepiej ustawione celowniki, może z Wyspiarzy, mówiąc brutalnie, nie byłoby czego zbierać. Może, bo przecież to nie jest wina kopciuszka, że chociażby Enner Valencia marnował sytuacje na potęgę. Jednak zostawmy graczy z Ameryki Południowej, którzy się nie popisali.
https://x.com/ConnCFC/status/2068513503166566435
Warto poświęcić parę słów Eloyowi Roomowi, gdyż ten doświadczony bramkarz był opoką między słupkami. Aż trudno uwierzyć, że obronił piętnaści(!) strzałów. Często to nie były łatwe interwencje, lecz prawdziwe robinsonady. Wspomniany Vozinha robił niedawno furorę, ale to w nocy z soboty na niedzielę byliśmy świadkami najlepszego występu bramkarza w tych mistrzostwach.
https://x.com/TouchlineX/status/2068517791137763366
Curaçao – Ekwador 0:0
Chłopcy do bicia. Po meczu Tunezji ze Szwecją, przegranym przez drużyną z Półwyspu Arabskiego aż 1:5, czara goryczy się przelała. Pracę stracił selekcjoner Sabri Lamouchi. To zresztą nie było novum w afrykańskim futbolu, ponieważ w lutym 2024 na równie radykalny krok zdecydowała się iworyjska federacja i zagranie va banque wówczas się opłaciło. Po zmianie trenera w trakcie Pucharu Narodów Afryki, Wybrzeże Kości Słoniowej złapało wiatr w żagle i ostatecznie święciło końcowy triumf. Futbol bywa przewrotny, jednak akurat nie tym razem, bo efektu nowej miotły w tunezyjskim obozie nie widać. Ten zespół żegna się z mundialem. Tym razem dostał lekcję futbolu od, jak zwykle szalenie dynamicznych i zadziornych, Japończyków.
Specyfiką japońskiej kadry jest to, że mamy do czynienia z monolitem, pochwałą zespołowości. Nie możemy wyróżniać kilku jednostek, musimy skupić się na całej drużynie, która jest świetnie poukładana. Jak często się dziś mówi: kompaktowa. No dobrze, ale skoro drużyna z Azji urządziła swoim rywalom kanonadę, to należy jednak pochwalić osobno Ayase Uedę. Gracz Feyenoordu Rotterdam strzelił dwa gole i dołożył asystę. Był znakomity. Jednak, jako się rzekło, równie dobrze można byłoby komplementować każdego z osobna. Taki to zespół, taka japońska solidność.
Tunezja – Japonia 0:4
- 0:1 – Kamada 4′
- 0:2 – Ueda 31′
- 0:3 – J. Ito 69′
- 0:4 – Ueda 83′
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz