Niedzielne zmagania na Mistrzostwach Świata 2026 przyniosły kibicom pełen wachlarz emocji – od historycznych momentów i bolesnych lekcji futbolu, przez piłkarskie szachy, aż po nocny thriller trzymający w napięciu do ostatnich sekund.
Historyczny moment Curaçao mimo wysokiej porażki. Curaçao, licząca zaledwie 150 tysięcy mieszkańców wyspa na Karaibach, ma swoją reprezentację na mundialu, a fani tej drużyny mają pełne prawo do zadowolenia. Drużyna Dicka Advocaata – najstarszego selekcjonera w tym turnieju, liczącego blisko 79 lat – przegrała co prawda z Niemcami 1:7 (w takim samym stosunku, w jakim w 2014 roku Brazylia uległa u siebie naszym zachodnim sąsiadom), ale dla tej ekipy strzelenie gola czterokrotnym mistrzom świata to nie lada wyczyn.
W 21. minucie bramkę na 1:1 zdobył Livano Comenencia, a Dick Advocaat nie krył wzruszenia. Niektórzy kibice żartowali, że to dobrze, iż kilka minut po tym golu sędzia zarządził przerwę na nawodnienie, bo Curaçao złapało wiatr w żagle i miało swoje pięć minut. Oczywiście, dość szybko Niemcy przeszli do szturmu, a różnica klas była ewidentna, jednak gracze z Karaibów nie mają się czego wstydzić.
https://www.youtube.com/shorts/NhGBj60qcyg
Ze względu na kłopoty rodzinne doświadczony trener przez pewien czas nie mógł pracować na Karaibach, ale wiele osób przyjęło z radością, że wrócił na stanowisko selekcjonera Curaçao.
https://x.com/Transfery_/status/2066217283396010043
Niemcy – Curaçao 7:1
- 1:0 – Felix Nmecha (asysta Florian Wirtz)
- 1:1 – Livano Comenencia
- 2:1 – Nico Schlotterbeck (asysta Nathaniel Brown)
- 3:1 – Kai Havertz (rzut karny, faulowany Nmecha)
- 4:1 – Jamal Musiala (asysta Joshua Kimmich)
- 5:1 – Nathaniel Brown (asysta Deniz Undav)
- 6:1 – Deniz Undav (asysta Joshua Kimmich)
- 7:1 – Kai Havertz (asysta Deniz Undav)
Hit dnia na remis. Azjatycka niezłomność zatrzymała Oranje. Meczem dnia było bez wątpienia starcie Holandii z Japonią. Pierwsza połowa spotkania przyniosła jednak klasyczne „z dużej chmury mały deszcz” – oglądaliśmy piłkarskie szachy, zamknięte spotkanie i niewiele emocji.
Wszystko zmieniło się po zmianie stron. Prowadzenie „Oranje” dał ich kapitan, Virgil van Dijk – prawdziwy „wieżowiec” (195 cm), który najwyżej wyskoczył w polu karnym i zmieścił piłkę w siatce. Japończycy odpowiedzieli jednak trafieniem Keito Nakamury. Później ładnym strzałem popisał się Crysencio Summerville – rewelacja Premier League w ostatnim sezonie i jasny punkt w zespole spadkowicza, West Hamu. Summerville w reprezentacji zadebiutował na początku czerwca, a już wywalczył sobie silną pozycję na prawym skrzydle.
https://x.com/eurofootcom/status/2066271248129180024
Japończycy w tym meczu byli niezwykle dzielni, mimo że pod względem fizycznym znacznie ustępowali Holendrom. Paradoksalnie, w samej końcówce spotkania japoński zawodnik, Koki Ogawa, przechytrzył w polu karnym van Dijka, trafiając piłką w głowę Daichiego Kamady, który doprowadził do remisu 2:2. Udział przy tej bramce zapisał też sam Ogawa.
https://x.com/arctic68383386/status/2066285156084949121
Holandia – Japonia 2:2
- 1:0 – Virgil van Dijk (as. Ryan Gravenberch)
- 1:1 – Keito Nakamura (as. Takefusa Kubo)
- 2:1 – Crysencio Summerville (as. Ryan Gravenberch)
- 2:2 – Daichi Kamada (as. Koki Ogawa)
Nocny thriller z polskim akcentem. O godzinie 1:00 w nocy najwytrwalsi kibice śledzili rywalizację Ekwadoru z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Ktoś, kto spojrzy wyłącznie na suchy wynik, mógłby pomyśleć, że nie było to porywające widowisko. Nic bardziej mylnego! Mimo że Iworyjczycy odnieśli zwycięstwo rzutem na taśmę za sprawą Amada Diallo – zmiennika, który już w Pucharze Narodów Afryki pokazywał się z dobrej strony – wcześniej emocji było co nie miara.
W meczu zobaczyliśmy aż trzy uderzenia w poprzeczkę i jeden strzał w słupek. Ekwadorczycy radzili sobie świetnie w akcjach kombinacyjnych, natomiast w ekipie z Afryki prym wiódł Yan Diomandé, skrzydłowy RB Lipsk, który w minionym sezonie dał się poznać fanom Bundesligi jako znakomity drybler. Warto zwrócić uwagę na polski akcent – w pierwszej połowie w obramowanie bramki trafił były piłkarz Rakowa Częstochowa i Śląska Wrocław, John Yeboah. Mecz trzymał w napięciu do samego końca i wcale nie potrzebowaliśmy gradu goli, by nie zasnąć przed telewizorami.
Szwecja – Ekwador 1:0
- 1:0 – Amad Diallo (asysta Wilfried Singo) 90′
Szwedzki pokaz siły z tunezyjskim podtekstem. Może część polskich kibiców z goryczą podchodziła do oglądania spotkania Szwecji z Tunezją – w końcu na miejscu Skandynawów mogła być reprezentacja Polski, która jednak uległa drużynie Grahama Pottera w barażach. Mecz rozpoczął się o godzinie 4:00 rano, ale głównie za sprawą rozmachu Szwedów okazał się bardzo ciekawym widowiskiem.
Na tych mistrzostwach doskonale widzimy, jak wielką rolę we współczesnym futbolu odgrywa imigracja. Wynik spotkania otworzył, a później także ustalił Yasin Ayari. Piłkarz ten mógł grać w kadrze Tunezji, ostatecznie wybrał jednak Szwecję, a jego nazwisko zapamięta wielu kibiców, ponieważ oba gole były wyjątkowo efektowne – zdobyte mocnymi strzałami z dystansu. Szwecja zaimponowała świetnymi kontratakami, wysokim pressingiem, intensywnością oraz doskonałą współpracą duetu napastników. W akcjach bramkowych znakomicie pomagali sobie Alexander Isak i Viktor Gyökeres.
https://x.com/sport_tvppl/status/2066345208770359572?s=20
Szwecja – Tunezja 5:1
- 1:0 – Yasin Ayari 7′
- 2:0 – Alexander Isak (asysta Viktor Gyökeres) 30′
- 2:1 – Oumar Rekik (asysta Hannibal Mejbri) 43′
- 3:1 – Viktor Gyökeres (asysta Alexander Isak) 59′
- 4:1 – Mattias Svanberg (asysta Alexander Isak) 84′
- 5:1 – Yasin Ayari (asysta Lucas Bergvall) 90+6
Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP Sport
Dodaj komentarz