Hiszpania z przytupem, trwa sen Kabowerdeńczyków

Dodi Lukébaki, reprezentant Belgii.

W swoim pierwszym meczu na tegorocznym mundialu reprezentacja Hiszpanii zaprezentowała się bezbarwnie. Zupełnie inaczej wyglądało drugie spotkanie, które ekipa La Roja błyskawicznie ustawiła pod swoje dyktando, co pozwoliło na oszczędzanie sił w drugiej odsłonie meczu.

Lamine Yamal na kartach historii. 18-letni as Barcelony, dla którego jest to pierwszy turniej tej rangi, otworzył wynik meczu, zdobywając swoją debiutancką bramkę na mistrzostwach świata.Hiszpania, Arabia Saudyjska,

Błysk i niedosyt Oyarzabala. Asystent przy trafieniu Yamala, Mikel Oyarzabal, uciszył krytyków dwoma golami. Przy odrobinie szczęścia mógł schodzić na przerwę z klasycznym hat-trickiem, jednak po błędzie rywali trafił jedynie w poprzeczkę.

https://x.com/OptaJoe/status/2068742951073673357

Cień Pedriego. Reżyser hiszpańskiej kadry po raz kolejny nie odegrał kluczowej roli. Może to być efekt wycieńczenia wymagającym sezonem klubowym – kibice wciąż pamiętają, na jak skrajnie zmęczonego wyglądał podczas igrzysk olimpijskich.

Pech Ferrana Torresa. Napastnik, który ostatnio ma problem z zachowaniem zimnej krwi, najpierw przegrał starcie z saudyjskim bramkarzem, a gdy w samej końcówce wbił piłkę z bliska do siatki, sędzia odgwizdał spalonego.

Hiszpania – Arabia Saudyjska 4:0

  • 1:0 – Lamine Yamal 10′
  • 2:0 – Mikel Oyarzabal 21′
  • 3:0 – Mikel Oyarzabal 24′
  • 4:0 – Hassan Tambakti 49′ (samobój)

Belgijska niemoc w starciu z Iranem. Czerwone Diabły znalazły się pod ścianą po zaledwie zremisowanym starciu z Iranem. Nad zespołem prowadzonym przez Rudiego Garcię zawisły czarne chmury.

Absencja Jérémy’ego Doku. Gwiazdor Manchesteru City nie pomógł drużynie w tym kluczowym meczu. Oficjalnym powodem była choroba, jednak wcześniej skrzydłowy zakomunikował, że chce opuścić zgrupowanie, aby towarzyszyć partnerce przy narodzinach ich pierwszego dziecka.

Nieskuteczny Lukaku. Podopieczni Garcii od pierwszych minut ruszyli do ofensywy, ale Romelu Lukaku przeżywał koszmar podobny do meczu z Chorwacją na mundialu w Katarze. Napastnik nie potrafił wykorzystać okazji, w tym jednej fantastycznej przez fatalne przyjęcie piłki. Defensywa Iranu z Alirezą Beiranvandem w bramce okazała się dla niego zaporą nie do przejścia.

https://x.com/OptaJoe/status/2068803296102355199

Choć Kevin De Bruyne i Leandro Trossard byli zaangażowani w grę ofensywną, nie czarowali i nie mieli wystarczającego wsparcia. W dodatku Maxime De Cuyper był nieskuteczny. Irańczycy postawili na pragmatyzm. Niewiele zabrakło, by Mehdi Taremi uszczęśliwił Persów, jednak snajper Olympiakosu po rzucie wolnym minimalnie „spalił”, zatem sędzia anulował gola.

Belgia – Iran 0:0

Schyłkowy Bielsa? Historyczny moment Cabo Verde,

Choć Kevin De Bruyne i Leandro Trossard byli zaangażowani w grę ofensywną, nie czarowali i nie mieli wystarczającego wsparcia. W dodatku Maxime De Cuyper był nieskuteczny. Irańczycy postawili na pragmatyzm. Niewiele zabrakło, by Mehdi Taremi uszczęśliwił Persów, jednak snajper Olympiakosu po rzucie wolnym minimalnie „spalił”, zatem sędzia anulował gola.

Urugwaj po raz kolejny rozczarował. Po przespanej pierwszej połowie w inauguracyjnym meczu, tym razem również grał poniżej oczekiwań przez wiele minut i sensacyjnie zremisował z debiutantem na mundialu – Republiką Zielonego Przylądka.

Koszmarny występ Muslery: obrona drużyny z Ameryki Południowej nie była szczelna, a w ataku obserwowaliśmy nadmierną pasywność (atak był oparty na bezproduktywnych dośrodkowaniach i strzałach z dystansu). Antybohaterem został weteran Fernando Muslera, który sprezentował rywalom pierwszego gola, a przy drugim zaliczył kompletnie niezrozumiałe wyjście z bramki, wystawiając rywalom piłkę do pustej siatki.

https://x.com/Oskar_M04/status/2068840224134779177

Bohaterowie z Cabo Verde. Na osobne wyróżnienie zasłużył 36-letni Garry Rodrigues, który poczynał sobie śmiało w rywalizacji z faworytami. Na słowa uznania zapracował także Kevin Lenini z Krasnodaru. Pomocnik nie tylko zagrał kapitalnie, ale strzelił też efektownego, pierwszego w historii swojego kraju gola na mistrzostwach świata.

Rodzinny akcent. Z trybun mecz oglądała mama Vozinhi – bramkarza, który wcześniej skradł show w meczu z Hiszpanią. Jej obecność była możliwa po rozwiązaniu wcześniejszych problemów z uzyskaniem wizy.

Urugwaj – Republika Zielonego Przylądka 2:2

  • 0:1 – Kevin Lenini 21′
  • 1:1 – Maximilian Araujo 44′
  • 2:1 – Agustin Cannobio 45+6′
  • 2:2 – Helio Varela

Nowa Zelandia tylko postraszyła faworyta. Reprezentacja Nowej Zelandii była zdolna do przeciwstawiania się mocniejszym rywalom tylko przez pierwsze 45 minut. Przed przerwą ekipa z Oceanii realizowała świetnie założenia swojego trenera. Neutralizowanie ofensywnych atutów Egiptu i szukanie okazji do kontrataków – taki to był plan. Wisienką na torcie był gol strzelony po stałym fragmencie gry.

https://x.com/sport_tvppl/status/2068892332938625208

W drugiej odsłonie rywalizacji Egipt przeszedł do frontalnych ataków, aczkolwiek mógł stracił gola na 0:2, otwierając się aż tak odważnie i narażając się na kolejne kontry. Tak się nie stało dzięki świetnej postawie bramkarza, a z czasem Ziko główkował na wagę remisu. Kolejne gole strzelili mający spory staż w drużynie narodowej: Mohamed Salah oraz Trezeguet, który wykorzystał podanie tego pierwszego. Co istotne, wieloletni gracz Liverpoolu, który w minionym sezonie, zdaniem wielu, wszedł w smugę cienia, tym razem był prawdziwym liderem Faraonów.

Nowa Zelandia – Egipt 1:3

  • 1:0 – Finn Surman 15′
  • 1:1 – Mostafa Ziko 58′
  • 1:2 – Mohamed Salah 67′
  • 1:3 – Trezeguet 82′

Fot. Bartłomiej Najtkowski – ekran tv TVP SPORT

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*