„Do kogo należą nasze dni?”

Film Paolo Sorrentino "LA GRAZIA" - mądry, filozoficzny, inteligentny, pełen cynizmu...

Paolo Sorrentino uraczył nas w tym roku filmem wielowymiarowym. Wzruszającym i elektryzującym. Jednocześnie, spokojnym i leniwym.

W „LA GRAZIA”, bo to do obejrzenia tego tytułu będę przekonywać w dalszej części artykułu, nie zobaczymy szybkich zwrotów akcji. Mimo tego, oglądając, miałam świadomość, że nie mogę utracić ani jednej sekundy, ani jednego kadru czy spojrzenia bohaterów.

Reżyser wybitnie, a przy tym dość niezobowiązująco, prowadzi rozmowę o eutanazji. O tym, gdzie przebiega granica między prawem a prawdziwym życiem. Jednocześnie, całą fabułę sprawnie kierując na rozważania o miłości, stracie i prawdzie.

Film mądry, filozoficzny. Zabawny w „sorrentinowym” stylu – inteligentny, pełen cynizmu, w każdym razie idealnie wpisujący się w moje poczucie humoru. Czarnoskóry papież rozprawiający o lekkości bytu („Tajemnica utrzymuje nas przy życiu”), to coś totalnie magnetyzującego, a przecież nie sposób się nie uśmiechać, nie sposób nie zauważyć, że reżyser puszcza do nas oko!

Oczywiście, jak to u Sorrentino, treść idzie w parze z obrazem. Podobnie, jak w przypadku jego poprzedniego filmu – „Bogini Partenope”, gdyby wyłączyć w filmie dźwięk, to doznania i tak będą spore. Oczywiście, kadry i tym razem zachwycają, ale, co tu się dzieje ze ścieżką dźwiękową! Oszałamiająca, zapierająca dech w piersiach, równocześnie zaskakująca. Elektroniczne bity zestawione z rzymskimi, pałacowymi wnętrzami są doznaniem totalnym.

Nowoczesna muzyka i przepełnione historią wnętrza, do tego ponadczasowe rozmyślania – czy tylko Sorrentino potrafi stworzyć taką historię? W filmie wybrzmiewają również kompozycje naszej rodaczki – Hani Rani, a kto o niej nie słyszał, koniecznie powinien temat nadrobić!

I aktorzy. Aktorzy! Co za idealny wybór. Że Toni Servillo, łatwo zrozumieć. Jego wewnętrzny spokój, mimika, cała „rzymskość” robią tu robotę, ale nie można nie wspomnieć o Milvia Marigliano (przyjaciółka) i Orlando Cinque (ochroniarz). Jeżeli role drugoplanowe mogą być genialne, to te właśnie takimi są.

I na końcu zostawiam was z pytaniem, które towarzyszy bohaterom podczas całego seansu i zostaje na długo po nim: „Do kogo należą nasze dni?”

PS. Znajomy słysząc moje zachwyty nad tym obrazem, uznał, że nie ma filmów idealnych, że i ten musi mieć jakieś wady. Cóż, po prostu, nie ma…

Źródło fotografii: https://gutekfilm.pl/la-grazia-sorrentino

Pod adresem: https://www.instagram.com/nataliicodziennosc/?hl=pl nie tylko o sztuce, filmach i książkach.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*