Pojedynek zielonogórsko–gorzowski

Derby Ziemi Lubuskiej kojarzą nam się tylko z zawodami żużlowymi. Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem w naszym kraju, więc Zielona Góra i Gorzów Wielkopolski konkurują ze sobą również na tej płaszczyźnie. Puchar Polski na szczeblu wojewódzkim jest świetną okazją do tego, aby sprawdzić się z rywalami, którzy występują w innych klasach rozgrywkowych. Jeśli zwycięży się w województwie, w kolejnym sezonie można zagrać z zespołem z ekstraklasy. Dla drużyn KSF Zielona Góra oraz Piasta Karnin Gorzów Wielkopolski wczorajszy pojedynek był prestiżową sprawą, ponieważ obie ekipy nigdy nie grały jeszcze derbów województwa.

Przez całe spotkanie lepszą formę prezentowali piłkarze z Gorzowa Wielkopolskiego, którzy na co dzień grają w III lidze. Bardzo szybko zdominowali oni boisko, jednak do przerwy kibice, którzy bardzo licznie stawili się na stadionie przy ul. Wyspiańskiego w Zielonej Górze, nie zobaczyli goli. W II połowie goście dopięli swego. W 54. minucie sędzia podyktował rzut karny, który na gola pewnie zamienił Mateusz Konefal. – Nie było mowy o żadnym karnym. Zawodnik drużyny z Gorzowa wpadł we mnie i uderzył mnie w klatkę piersiową, która bolała mnie później przez cały mecz. Z czystym sumieniem, mogę powiedzieć, że nawet nie dotknąłem rywala – powiedział po meczu bramkarz KSF, Tytus Gołębiowski.

W 74. minucie drugą bramkę w tym spotkaniu strzelił Mateusz Konefal i ustalił wynik spotkania na 2:0. Tym samym drużyna Piasta awansowała do 1/4 finału Pucharu Polski na szczeblu wojewódzkim. – Szanowaliśmy naszego przeciwnika, znaliśmy go, i wiemy że potrafi grać w piłkę. Jednak dziś zabrakło mu trochę szczęścia. My gramy dalej, a Puchar Polski jest dla nas ciekawą przygodą i chcemy zajść w nim jak najdalej – powiedział po meczu strzelec dwóch bramek.

– Mecz był nerwowy. Przeciwnik oddał nam pole, jednak nic z tego nie wynikało. Falubaz nastawił się na kontrę, ale my dobrze się wybroniliśmy. Natomiast w drugiej połowie, po strzeleniu bramki na 1:0, nasza dominacja była bardzo wyraźna. Stworzyliśmy sobie wiele sytuacji. Denerwowałem się, ponieważ bardzo nonszalancko podeszliśmy do tego. Wygranych się nie sądzi, także puszczam to moim zawodnikom w niepamięć – mówił po spotkaniu Mariusz Niewiadomski, trener Piasta Karnin Gorzów, który w przeszłości rozegrał 176 spotkań w barwach Lecha Poznań.

Fot. Marcin Paczkowski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*